wtorek, 15 lipca 2014

Bardziej

Gdybym miała powiedzieć w skrócie, na czym polega różnica między osobami niepełnosprawnymi intelektualnie a tymi zdrowymi, użyłabym chyba tego właśnie (nieco dziwnego) określenia: osoby niepełnosprawne "są bardziej".

Mieszkając z nimi przez kilka miesięcy, zobaczyłam, że w codziennym życiu nie różnią się wiele od swoich opiekunów czy asystentów.

Są tacy jak wszyscy. 
Ani gorsi, ani lepsi.
Tylko są BARDZIEJ.

Gdy Małgosia się śmieje, śmieje się całą sobą. Cała staje się śmiechem. Głośnym, dźwięcznym, niepohamowanym. To nic, że nie wiemy, z czego się śmieje. 
Śmieje się.

Gdy Dorota się denerwuje, trzeba zejść jej z drogi. Przyjdzie czas na rozmowę, przyjdzie czas na skruchę. Ale nie teraz. Teraz następuje wybuch, którego nic nie opanuje. Nawet jeśli powód jest błahy. Z nim musi wypłynąć cały ból, cała krzywda, wszystkie zranienia, które nosi w sobie. 
Nazbierało się ich wiele. 

Gdy Marek nie chce czegoś zrobić, cały zapiera się sobie. Zamyka oczy i spokojnym systematycznym ruchem kręci głową. NIE. Można argumentować, namawiać, grozić, próbować różnych sztuczek. W końcu się uda. Marek wreszcie wstanie i odłoży mleko do lodówki. Zrobi to. Za minutę, dwie, dziesięć. 
Kiedy już przyjdzie czas.

Dla opiekuna nie są to łatwe chwile.
Tak trudno nam przyjąć swoją niemoc.
To, że nie da się czegoś wyegzekwować na "już". Tu i teraz. 
Tak bardzo lubimy być wszechmocni. I super efektywni.

A czasem się nie da.

To bezcenna lekcja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz